wtorek, 12 marca 2013

Drake do Sonji

- Oczywiście - odpowiedziałem uśmiechając się do Sonji. - To wpadnę jutro po ciebie.
- Dobrze. To do jutra. - powiedziała i również się uśmiechnęła.
- Do jutra.
Lwica poszła na swoje drzewo. Ja zacząłem pomału iść w stronę swojego. To był jeden z przyjemniejszych dni w moim życiu. Gdy wreszcie dotarłem na miejsce, położyłem się i usnąłem, myśląc o tym co się wydarzyło. Następnego dnia z samego rana poszedłem nad wodopój napić się, a następnie udałem się w stronę drzewa Sonji. Kiedy doszedłem zobaczyłem że lwica jeszcze spała, nie chciałem jej budzić ale przez przypadek nadepnąłem na suchą gałązkę i poruszyła się.

<Sonju? Co dalej?>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz